• Zakończenie

    W życiu szkolnym nie brak wydarzeń, które traktuje się jako ważne, jednak rzadko się zdarza, aby było w nich tyle okazanego serca, ile na piątkowym pożegnaniu tegorocznych maturzystów w Katolickim Liceum Montessori. Miarą tej akademii szkolnej mogłaby być ilość oklasków czy liczba mówców, ale myślę, że lepiej oddać atmosferę tego wydarzenia, traktując wielość wylanych łez, załamywanych głosów czy rozedrganych nóg za wyznaczniki tego, co mieliśmy okazję przeżyć wspólnie jako szkoła. Odejście dwóch klas 3c oraz 3d na nowo przypomniało nam, jak wiele dobra mieliśmy szansę sobie okazać i wiele będzie nam brakować. Przemówić mieli okazję wszyscy: dyrekcja, wychowawcy, nauczyciele, uczniowie, rodzice oraz ci, których brak już odczuwamy – nasi absolwenci. Przy akompaniamencie p. Kamila Cyganika wszyscy zebrani wznieśli swe głosy, aby słowa naszego szkolnego hymnu wybrzmiały donośnym echem. Nie był to jedyny muzyczny akcent, bowiem p. Kamil jako wychowawca klasy 3d pokusił się o napisanie piosenki, której tekst zawierał w sobie 28 strof, które dedykowane były indywidualne każdemu uczniowi. Gdyby nie trema drugiego wychowawcy, p. Izy Heller, piątkowy poranek byłby okazją dla kolejnego debiutu. Ale… co się odwlecze to nie uciecze!

    Nie sposób oddać słowami tego, co w piątkowe przedpołudnie stało się dziełem całej szkoły. Katolickie Liceum Montessori – tu dzieją się rzeczy niezwykłe.

    W związku z tym, że w piątek nie było mi dane podzielić się tym, co tak naprawdę czuję w związku z odejściem tylu bliskich mi osób, to pozwolę sobie dać kolejną szansę. Tekst tego wiersza dedykuję wszystkim maturzystom, szczególnie tym z klasy 3c, a samą próbę dania sobie jeszcze jednej okazji, by to zrobić, dedykuję p. Ani Przybylskiej.

    Iza Heller