• Kolej Na Młodych: Dzień 3

    Pierwsza noc pod namiotami była zdecydowanie… orzeźwiająca. Niektórych budził w nocy znany już nam z czerwcowej pielgrzymki lis, a innym nie pozwalała zasnąć już dość niska temperatura.

    Po dość rozsądnej pobudce o siódmej rano, wyruszyliśmy z powrotem wzdłuż zalewu na stację Lublin Zemborzyce. Następnie tym samym składem co dzień wcześniej podjechaliśmy jedną stację na Lublin Główny (pętla musi być domknięta!).

    Największy dworzec w Lublinie został wybudowany wraz z 522 kilometrową Koleją Nadwiślańską w 1877 na terytorium Królestwa Polskiego (kongresówki). Budynek dworca został gruntownie przebudowany w latach 1924-1925 w stylu eklektycznym. Obecnie służy on jako centralna stacja lublińskiego węzła kolejowego oraz jeden z głównych punktów przesiadkowych w województwie. Warto wspomnieć, że w piekarni na dworcu można dostać pyszne pizzerinki za 1,16zł za sztukę. Spora cześć naszej grupy zdecydowała się na ich zakup 🙂

    Z Lublina wyruszyliśmy TLK „Zamoyskim” do Warszawy. Po drodze mijaliśmy Nałęczów, Puławy, Dęblin czy Otwock.

    Przystanek w stolicy był w pewnym sensie nieplanowany. Oryginalnie naszym celem było trzymanie się jak najbliżej granicy, jednak bo dogłębnym przeanalizowaniu połączeń lokalnych w Lubelskim i Podlaskim zdecydowaliśmy się na uproszczenie trasy i jazdę przez Warszawę.

    W samej Warszawie podzieliliśmy się na grupy i ze słowami piosenki „Obowiązujący rozkład jazdy” Krzysztofa Daukszewicza ruszyliśmy w małą objazdówkę po Warszawskich dworcach. Niestety nasz „Zamoyski” jechał przez Trasę Średnicową (W-wa Wschodnia, Centralna, Zachodnia), a IC „Słowacki”, w którego planowaliśmy wsiąść przez Kolejową Obwodnicę (W-wa Koło, Gdańska). Tak więc postanowiliśmy „zalepić” dziurę między dworcem Wschodnim i Gdańskim przejazdem Warszawskim Metrem. W końcu to też jest pociąg!

    Grupami zwiedziliśmy dworce; Wschodni, Zachodni, Centralny, Wileński, Gdański i Główny. Doszliśmy do dwóch wspólnych wniosków: Warszawa ma dużo dworców! I są one modernizowane na ogromną skalę. Część już po, część w trakcie, część jeszcze czeka na remont. Niemniej, przedsięwzięcie jest imponujące.

    Poniżej zdjęcia:

    Pani Iza wśród plecaków 🙂

    O 17:30 zebraliśmy się na dworcu Gdańskim, z którego miał wyruszyć „Słowacki” do Białegostoku. Niestety po raz pierwszy zderzyliśmy się z dłuższym opóźnieniem: pociąg przyjechał 30 minut później. Gdy lekko zszokowani popsutym systemem komunikacyjnym na dworcu (były zapowiadane pociągi, które już odjechały) podzieliliśmy się tym zaszokowaniem z oczekującą obsługą pociągu na dworcu usłyszeliśmy w odpowiedzi: „Jak tu nie podchodzić do PKP z uśmiechem”. Zdanie tak prawdziwe, na tak wiele sposobów.

    Przejazd „Słowackim” był bardzo przyjemny: obsługa pociągu również miła i wyrozumiała w sytuacji dłuższego opóźnienia. Część z nas skorzystała z usług WARSu, część zmrużyła oko podczas dwu-i-pół-godzinnej podróży.

    Do Białegostoku przyjechaliśmy o 21, więc jedyne co widzieliśmy tego dnia to pięknie odnowiony budynek dworca oraz dwóch miłych panów pytających o papieroska.

    Finalnie, po przejażdżce autobusem na kemping, poszliśmy spać około północy.

    -AA